|
|
Przeróżne przypadki z życia zwariowanego ośrodka wypoczynkowego
Blog > Komentarze do wpisu
Matka mi mówiła...Matka mi mówiła: Po woli wszystko się sprawdza. W jakie kolwiek g.. bym nie wdepnął zawsze mogę sobie przypomnieć słowa matki i jakąś okoliczność z własnego życia, która je potwierdza. Przecież sam tak robiłem – no to teraz mam za swoje. Do tej pory myślałem, że rzecz tyczy się złych uczynków. Rzucało się papierki na trawnik? Aaa... No to teraz zobacz ile śmieci na zakładzie potrafią jednego dnia rozrzucić dzieci. Bumelowało się w pracy po weekendzie? Nooo, to teraz proszę bardzo jak się kwiaty chowają pod blaszakiem z browarkami... Nie wiedziałem jednak, że oprócz złych uczynków dotyczy to również słabości z dzieciństwa. Otóż nie było ode mnie gorszego głąba z ortografii w klasie. Niech Dyrektor Doliński zaświadczy! I na co mi teraz przyszło? Poniżej macie tekst Jara o Waldim. Sam go prosiłem, żeby go napisał. No i się doczekałem! Żebyście wiedzieli ile to żmudnej pracy poprawiać błędy! Nawet nie łudzę się że znalazłem wszystkie, bo godzina późna a dzień – ja co dzień – męczący. Ale poprawiłem 32 błędy ortograficzne (na 682 wyrazy) i równe 70 (!!) interpunkcyjnych!
Z tego miejsca chciałem serdecznie przeprosić wszystkich polonistów jakich spotkałem na swojej drodze życiowej i oddać im swój hołd (a pisząc to stoję na baczność ;-) )
Cóż – blog niby zakładowy, ale taki wtręd się wdał.
Ale żeby nie było, że wpis całkiem nie na temat, to i ja dorzucę parę... Albo nie dorzucę. Dla porządku dorzucę cały wpis kolejny... mlesky wtorek, 25 maja 2010, nazakladzie
TrackBack
|